Dlaczego nie myślimy o swojej śmierci, a jeśli już myślimy, to tylko w kontekście wyboru kwatery na cmentarzu? Wielokrotnie słyszałem rozmowy starszych ludzi o miejscu suchym, zacienionym czy z ładnym widokiem na okolicę…

Przez wieki wezwanie memento mori kierowało myśli ludzi ku rzeczywistości po śmierci, a nie wygodom trumny…

Współczesny człowiek jest praktycznym ateistą
Złożyło się na to wiele przyczyn. Ogromny postęp technologiczny dał ludzkości wspaniałe narzędzia do walki z chorobami, głodem, złymi warunkami mieszkaniowymi czy sanitarnymi. Odkrycia nauki wyjaśniły wiele fenomenów w rodzaju piorunów, trzęsień ziemi czy zaćmień słońca. Człowiek poczuł się pewniej wśród otaczających go zjawisk i zyskał większą samowystarczalność. Śmierć stała się mniej realna – umiera się dziś zwykle w szpitalach i rzadko jesteśmy naocznymi świadkami odejścia naszych bliskich. Martwe ciała praktycznie nie są widywane – kostnica i na krótko otwarta trumna…

Z pomocą przyszła nam również religia nowych czasów, w której bogiem jest …przypadek. To on stoi za zaistnieniem świata, za powstaniem życia i za powstaniem człowieka. Bóg osobowy – inteligentny, ingerujący, osądzający – już dłużej nie jest potrzebny do wytłumaczenia sobie otaczającej rzeczywistości. Powszechnie nauczana w szkołach teoria ewolucji dokonała erozji religijnego fundamentu współczesnego człowieka. W takim świetle śmierć jest nieuniknionym, ale zarazem i absolutnym końcem życia. Nie ma więc znaczenia, co po niej. Liczy się tylko tu i teraz. Doczesność wszystkim, wieczność niczym…

Współczesny człowiek nie ma czasu na refleksję
Pomimo powyższych obiektywnych trudności w rozpoznaniu Boga w otaczającym nas świecie człowiek pozostawiony dłużej w spokoju w jakiejś formie autorefleksji zauważyłby braki materialistycznej wizji świata i swojej nieuregulowanej więzi ze Stwórcą. Ten problem udało się rozwiązać na dwa sposoby – praca i rozrywka. Wielka obfitość fajnych dóbr zachęca do wysiłku, by je zdobyć. Pracujemy więc z oddaniem i dużo. Kiedy kończymy pracę, zasługujemy na nagrodę – atrakcyjna rozrywka jest dziś codziennością. To, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu było rzadkością czy wydarzeniem (premiera nowego filmu, sztuki, występ znanego artysty, rozgrywki sportowe itp.), dziś dzięki telewizji i internetowi jest chlebem powszednim. A do tego jeszcze te wciągające gry komputerowe… Kiedy więc człowiek ma czas pomyśleć? Pytania trudne odkłada stale na dogodniejszy czas, aż …jest za późno …

Współczesny człowiek boi się szukać
Nasi pradziadowie bali się piorunów czy zarazy, ale nie bali się szukać odpowiedzi. Wiedzieli, że za światem zjawisk stoi jakaś Przyczyna i bez poznania czy udobruchania Jej człowiek nie osiągnie swego prawdziwego celu. Świat debaty światopoglądowej minionych wieków jest o dziwo znacznie bogatszy od naszego! Za czasów Husa czy Lutra o poważnych zagadnieniach filozoficznych lub teologicznych dyskutowali nawet prości ludzie. Może także dzięki temu, że nie było wówczas państwowych, przymusowych szkół?

Współczesny człowiek szuka opinii większości (w telewizji powiedzieli) lub „autorytetów” (co w praktyce sprowadza się znów do telewizji, która decyduje, kogo namaścić). Tylko wtedy czuje się bezpiecznie, gdy ma poglądy uznawane za właściwe.

Kryterium prawdy obiektywnej ustąpiło miejsca kryterium prawdy przegłosowanej przez większość. O ile dla prawdy obiektywnej ludzie byli gotowi coś ryzykować – nawet nierzadko życie – o tyle za prawdę „większościową” nikt nie jest gotowy umierać. Mamy więc poglądy religijne, ale tak naprawdę głównie dlatego, że trzeba jakieś mieć. Ale czy na pewno są one prawdziwe? Właśnie dlatego współczesny człowiek religijny nie różni się w praktycznym życiu niczym od ateisty, a nawet ateiści są często lepsi…

Współczesny człowiek nie umie rozpoznać Prawdy
Brak świadomości istnienia Boga, brak samodzielności myślenia, brak dyscypliny myślowej kształtowanej w ogniu debaty i ścierających się poglądów, brak wreszcie obiektywnego punktu odniesienia czyni współczesnego homo „sapie zamiast myśli” niezdolnym do rozpoznania oferty Boga złożonej mu w Jezusie. On nie dostrzega rzeczywistości poza materią i doczesnością, on nie ma świadomości odpowiedzialności przed Stwórcą, on nie ma czasu na wyrzuty sumienia – on musi się spieszyć, by “łapać chwilę”…
Dosadnie taki los ujął apostoł Paweł:

Jeśli umarli nie bywają wzbudzeni, jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy.
1 Kor. 15:32

Pastor Paweł Chojecki

Magazyn iPP nr 39, pażdziernik 2007