Co według Biblii cechuje ludzi żyjących na krawędzi wieków? Co motywuje społeczeństwo do rezygnowania z wolności, wierności Bogu czy pamięci o przodkach? Co wreszcie otworzy serca i umysły ludzi, by powierzyli swój los w ręce nowego zbawcy ludzkości, fałszywego Chrystusa – nadczłowieka obiecującego rozwiązać wszystkie nasze ziemskie problemy?

Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną. 1 Tes. 5:3

Głównym lepem, na jaki Antychryst weźmie ludzkość czasu końca, będzie zagwarantowanie światu pokoju i bezpieczeństwa. Nie odwoła się on oczywiście do duchowego, wewnętrznego pokoju, bo ten może dać tylko prawdziwy Mesjasz:

Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Jan. 14:27

Nie zaoferuje też ludziom wiecznego bezpieczeństwa – jego samego czeka przecież rychły koniec:

A diabeł, który ich zwodził, został wrzucony do jeziora z ognia i siarki, gdzie znajduje się też zwierzę i fałszywy prorok, i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków. Obj. 20:10

Prawdziwe i trwałe bezpieczeństwo jest tylko w ręku prawdziwego Chrystusa:

Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce. (…) Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej. Jan. 10:10.27-28

Diabeł musi najpierw nas zastraszyć, by uczynić ludzkość podatną na zwiedzenie, uwierzenie mu i jego gwarancjom doczesnego pokoju i bezpieczeństwa. Realizuje to dwukierunkowo – działając na rzecz wychowywania coraz strachliwszych pokoleń oraz eskalując poczucie zagrożenia w świecie.

METROZAJĄCE
Poziom odwagi i gotowości poświęcenia dla idei mierzy się w społeczeństwie na mężczyznach. Już w szkole podstawowej uczono nas, że jedną z przyczyn upadku imperium rzymskiego było zniewieścienie tamtejszych mężczyzn i przekazanie obrony ojczyzny żołnierzom najemnym. Co więc należy zrobić ze społeczeństwem, by je łatwo zastraszyć? Należy jego mężczyznom zaprogramować kobiecą psychikę. Najlepiej zacząć od kołyski. Koniecznie należy wyeliminować wszelkie przejawy dyscypliny, a spełniać wszystkie zachcianki bobaska. Jeśli uda się, by wychowywała go tzw. “samotna matka”, to prawdopodobieństwo sukcesu niepomiernie wzrasta. Jeśli jednak ojciec poczuwa się do wychowywania swego syna, nie wszystko jest stracone. Wprowadzamy kategoryczny zakaz używania zabawek i zabaw militarnych. Ideałem byłoby zainteresowanie malca lalkami, strojami i makijażem, ale możemy napotkać tu na poważne trudności w postaci podstępnie wbudowanych przez Boga skłonności. Nie należy się jednak zrażać… Wcześnie wyślemy chłopca do przedszkola – niech od małego uczy się, że to kobiety mają władzę w społeczeństwie i należy się na nich wzorować. Na początku podstawówki poddamy malca edukacji seksualnej i zamkniemy w klasie z bardziej wyrośniętymi i rozwiniętymi w tym wieku koleżankami. Oby jak najszybciej zainteresował się dziewczęcym światem. W zamierzchłych czasach Ciemnogrodu chłopcy w jego wieku zakładali męskie “bandy”, bawili się w Indian, partyzantów, wstępowali do harcerstwa i niestety wykształcali w sobie ideowość, waleczność czy szlachetność. Teraz musimy ich zapędzić do interesowania się własnym ciałem, wyglądem i seksualnością. Metrozając – oto nasz ideał. Ludzkość ma nie okazywać zainteresowań wyższych od żołądka. Musimy jej też wpoić przekonanie, że życie ludzkie jest najwyższą wartością. Znaczy to ni mniej ni więcej, że nie wolno narażać życia dla żadnych wartości! A tak naprawdę to nawet zdrowia i pieniędzy szkoda dla jakichś bliżej nieokreślonych mrzonek czy ideałów. Chuchajmy więc na nasze zdrowie i urodę i cieszmy się życiem – czyli jedzeniem i kopulacjami w przerwach telewizyjnych igrzysk.
O wolność i ideały walczą palanci…

BÓJ SIĘ!
Z programów informacyjnych nie dowiesz się niczego ważnego. To starannie przeżuta papka propagandowa. Najesz się jednak strachu. Zaczniesz żyć w poczuciu zagrożenia globalnym terroryzmem, głodem, bezrobociem, ociepleniem, zlodowaceniem, skażeniem, wyginięciem jednego, plagą drugiego i ptasią grypą – w sam raz na nasze zajęcze serca.

Rządzący stymulują jednocześnie prawdziwe zagrożenie – wzrost przestępczości. Niszczą systematycznie fundament zdrowego społeczeństwa – pełną, kochającą się i samowystarczalną materialnie rodzinę. Buntują dzieci przeciwko rodzicom, ograniczają władzę i prawa rodziców. Krępują ręce policji w skutecznym ściganiu bandytów i zakazują ustanowionej przez samego Boga (I Mojż. 9:5-6) jedynej sprawiedliwej kary dla morderców. Na tak przygotowanym ugorze przestępczość wspaniale się rozwija…

W imię walki z globalną przestępczością i terroryzmem władza otoczy nas czułą opieką kamer, podsłuchów i chipów. Oczywiście niewiele to przeszkodzi w beztroskim życiu prawdziwych przestępców, a zwróci się przeciwko zwykłym ludziom. Przykładowo w San Francisco zainstalowano 68 kamer i w ciągu trzech lat ujęto dzięki nim… jednego przestępcę (koszt inwestycji 900 000 $). Przestępczość, owszem, spadła w sąsiedztwie kamer, ale proporcjonalnie wzrosła w bezpieczniej (75m) od nich odległości. Miasto niezrażone swoimi „sukcesami” zamontuje kolejnych 25 kamer (sfgate.com). W Anglii władze przyznały, że antyterrorystyczne ustawy (tzw. Ripa) i monitoring służą… karaniu mandatami właścicieli psów załatwiających się bez pozwolenia (DT). Policja niemiecka uzyskała prawo filmowania i nagrywania nas w prywatnych domach (onet.pl).

Rządzący brutalnie weszli też w relację sprzedawca – klient, dążąc do wprowadzenia ogólnoświatowego podatku VAT. Teraz żadna transakcja w cywilizowanym inaczej świecie nie może odbyć się bez zgody kasy fiskalnej, która za swoją usługę każe sobie słono płacić. Odtąd żaden przedsiębiorca czy kupiec nie może spać spokojnie, a są projekty (a np. we Włoszech regulacje prawne), by i klientów karać za brak paragonu… Jednocześnie dla lepszej kontroli obiegu pieniądza gotówkę sukcesywnie zastępuje się tzw. pieniądzem elektronicznym zapisywanym na stosownych chipach – na razie kart płatniczych. Idealnym rozwiązaniem przyszłości jest doskonałe połączenie – dwa w jednym – twoje konto i kasa fiskalna w osobistym chipie… Czy futurystyczna wizja księgi Apokalipsy jest naprawdę odległa:

On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole, i że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia.
Obj. 13:16-17

Usta polityków i media pełne są frazesów o wolności słowa i przekonań. Ludzie jednak bardziej od słów wierzą prawdziwym intencjom władzy, które potrafią podskórnie wyczuć.

Dziennikarze, choć oficjalnie nie ma cenzury, sami wiedzą, o czym nie powinni pisać – przykład: Stanisław Remuszko, były dziennikarz GW, w książce „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” obnażył perfidną grę pozorów medialnej kariery Michnika. Naczelny Wybiórczej, skory do procesowania się o swoje dobre imię, nie wytoczył Remuszce procesu, pośrednio uznając prawdziwość informacji z jego książki. Społeczeństwo nie miało jednak okazji dowiedzieć się o niej, ponieważ mimo starań autora (więcej: www.remuszko.pl) żadne medium ogólnopolskie nie raczyło o tym poinformować. Co więcej, wszystkie główne dzienniki niezależnie od opcji politycznej (nawet „Nasz Dziennik”) odmówiły przyjęcia płatnego ogłoszenia o książce, a sąd RP to „przyklepał”, wyrokując, że negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” oraz wydawcy tej gazety Agory S.A. są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (…) – sygn. III C 1225, sędzia przewodnicząca Agnieszka Matlak. Inny antyreżimowy polityk Janusz Korwin-Mikke nie został przez dyspozycyjną “dziennikarkę” wpuszczony do studia telewizyjnego programu “Forum”, choć miał delegację zaproszonego doń komitetu wyborczego (zobacz na własne oczy: http://tiny.pl/43m6).

Szkolny pedagog popierający skrycie prawo rodziców do karcenia fizycznego w prywatnej rozmowie przyznaje: „Gdybym się do tego przyznał w szkole, straciłbym pracę”. Abstrahując od słuszności jego obaw, faktem jest, że je posiada.

Pastor powie prawdę o sodomii – może czekać na prokuratora. Ksiądz już nic nie powie, bo jego Matka-Kościół (zgodnie z duchem swoich ojców założycieli – faryzeuszy) zadbał, by bronić moralności i wiary, ale tak, by na tym przynajmniej nie stracić. Ogłosił więc, że homoseksualizm nie jest już grzechem, a jedynie czyny homoseksualne. To tak, jak z Clintonowym paleniem marihuany, które jest złe wtedy tylko, kiedy się zaciągać.

Rodzice dorosłych dzieci ostrzegają je przed zaangażowaniem politycznym sprzecznym z powszechnym prądem – boją się o siebie i o ich przyszłość. Rodzice małych dzieci żyją w obawie, że jeśli nie mają odpowiednich warunków materialnych albo „organa” wyśledzą pręgi na pupie ich dziecka, zostanie im ono w majestacie prawa odebrane.

Gdzie poczucie wolności, gdzie beztroska, gdzie bezpieczeństwo?? Dzisiejszy system władzy stara się nas programowo zastraszyć i ubezwłasnowolnić. Kiedy osiągnie cel, ogłosi, że jedynym wyjściem jest… totalna kontrola. Tylko w zamian za nią władza da nam poczucie „pokoju i bezpieczeństwa”. Kto będzie wówczas miał odwagę powiedzieć: NIE!?

Strach o własne zdrowie i życie, który prowadzi do wyrzekania się wolności i ideałów, nie pochodzi od Boga. Ogarnięty nim współczesny człowiek jednocześnie beztrosko lekceważy prawdziwe zagrożenie:

I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle. Mat. 10:28

Magazyn iPP nr 45, kwiecień 2008