Rok temu w artykule wstępnym do iPP „Bezbronni, utuczeni na ubój” pisałem o współczesnym Europejczyku: „Żyje sobie spokojnie jak… prosię w ciepłym chlewie przy pełnym korycie, zapominając, że nieuchronnie zbliża się świniobicie…”. Nie spodziewałem się jednak, że ta smutna zapowiedź zrealizuje się tak szybko.

Niegdyś dumni Europejczycy dziś są bici, poniewierani, gwałceni i zarzynani przez hordy barbarzyńców z obcej cywilizacji – nie, nie w wyniku uprowadzenia w jasyr czy przegranej wojny! Oni sami demokratycznie zaprosili swoich oprawców i jeszcze dodatkowo opodatkowali się, by ich utrzymywać, płacą haracz w postaci przynajmniej 7 tys. zł na „uchodźcę”!

Oceniam, że z tego upadku Europa Zachodnia się już nie podniesie. Dlatego postuluję wprowadzenie kordonu granicznego na Odrze i kategoryczny zakaz przyjmowania jakichkolwiek uchodźców. Jest wojna i działania humanitarne należy skupić na ratowaniu własnych ofiar. Ale to tylko działania doraźne. By zagłada szybko nie dosięgła nas, musimy rozpoznać fundamentalne przyczyny upadku Zachodu.

Cywilizacje zawsze budowane są wokół jakichś podstawowych założeń, wierzeń czy religii. Co więc ukształtowało cywilizację chrześcijańską? Niby proste pytanie, ale dziś wielu się zawaha. Filozofia grecka, prawo rzymskie? Zarówno jednak Grecja, jak i Rzym upadły, więc to nie jest istota największej cywilizacji w dziejach świata! Istotą naszej cywilizacji jest Chrystus – Żywy Bóg, który przyjął ciało człowieka i zszedł na ziemię, by nas na powrót pojednać z Bogiem Ojcem. To pojednanie nie dokonało się przez moralne i doskonałe życie Jezusa na ziemi, ale przez straszną, krwawą Ofiarę złożona przez Jezusa na krzyżu Golgoty. Gdyby nie On, taki los spotkałby każdego z nas. Ciebie też. To jest fundament, na którym przodkowie zbudowali naszą cywilizację! To indywidualna przemiana wewnętrzna, jakiej ludzie doświadczali od pierwszego wieku Nowej Ery przez wiarę w Jezusa, dała nowe elity nowej cywilizacji.

Ta cywilizacja osiągnęła swe apogeum całkiem niedawno, pod koniec XIX w. Co ją zatrzymało? Niewielu zgodzi się z moją tezą, że uczyniła to… nauka! Pozwólcie jednak, że to wyjaśnię. Pod koniec XIX wieku pewien oszust i plagiator zaproponował światu nową religię, którą dla niepoznaki ubrał w naukowe szaty. O dziwo, jego brednie trafiły na podatny grunt i w ciągu kilkudziesięciu lat elity cywilizacji chrześcijańskiej nawróciły się na materializm „naukowy”. Oznacza on, że wszelkie zjawiska świata materialnego można tłumaczyć tylko i wyłącznie przez odwołanie się do zjawisk i czynników materialnych. Do Boga odwołać się nie wolno! To dyskwalifikuje naukowca. I tak zarówno Adolf Hitler, jak i towarzysz Lenin zastosowali „naukę” Darwina w przestrzeni społeczno-politycznej i wyprawili na tamten świat ponad 100 milionów ofiar.

Po tym horrorze nie wrócono do fundamentów naszej cywilizacji, ale ogłoszono, że owszem, były błędy i wypaczenia, ale teraz to już zrobimy wszystko lepiej! W 1968 „odkryto”, że lepiej oznacza wolność kopulacji każdego z każdym i wyprodukowano krzyżówkę człowieka ze świnią – osobnika bez moralności i poczucia odpowiedzialności przed Bogiem i bliźnim. A w 2015 Angela Merkel i papież Franciszek wpuścili na nasze pastwiska jurnych pastuszków, by zagonili to bydło do klatek na świniobicie…

Czy to koniec historii, jak zapowiadał „wieszcz” Fukuyama? Póki my żyjemy, jeszcze nie! Jeśli jednak nie rozpoznamy śmiertelnego zagrożenia, jakie przyniosło nam „wyzwolenie” nauki spod Bożej kurateli, za niewiele lat i nasze społeczeństwo kompletnie zgłupieje. Religia materialistycznej nauki nie tylko zrobiła z nas ludzkie świnie, ale też pod postacią neuronauki już przygotowuje nam narzędzia do totalnej, ogólnoświatowej kontroli umysłów, a przez to i zachowań każdego człowieka. Przy tym, co nadchodzi, terror Hitlera czy nawet Stalina to będzie betka! Wtedy zawsze była szansa ucieczki czy ukrycia się. Teraz już nie będzie…

By zatrzymać nadchodzącą apokalipsę, prof. Zybertowicz stawia jasne żądanie zrzucenia nauki z piedestału. Ona, tak jak dawniej, musi służyć moralnym, Bożym celom, albo nas zniszczy! Ratunek cywilizacji musi się więc zacząć od detoksykacji uniwersytetów i szkół, bo to one zatruwają i niszczą kolejne pokolenia młodzieży.

Sama detronizacja materialistycznej religii nie rozwiąże jednak problemu. Na tron musi wrócić Ten, któremu jest on należny, nasz Odkupiciel Jezus Chrystus. Nie stanie się to oczywiście dekretem parlamentu, jak chcą niektórzy, nie uczyni tego organizacja religijna kierowana obecnie przez głupawo uśmiechającą się papugę, która powtórzy wszystko, czego zażądają od niej wielcy tego świata – potępi palenie węglem, zaleci przyjmowanie inwazji „imigrantów”, a jak będzie trzeba, to i poprze chipowanie ludzi. Ta intronizacja Chrystusa musi się dokonać w sercach każdego z nas! Dopiero Nowa Elita odrodzonych duchowo ludzi może zatrzymać upadek cywilizacji. Oczywiście pamiętać przy tym należy, że „prawda zwycięża nie bez oręża”!