SPĘTANI PDF Drukuj Email
Wtorek, 15 Styczeń 2013 17:29
altCzęsto zadaję sobie pytanie: „Czy chcą żyć w kajdanach?”, choć w sercu wiem, że nikt, nawet człowiek chory psychicznie, nie chce, by ktokolwiek pozbawił go wolności. Czemu zatem tak się dzieje?

Gdy wpatruję się w tłum spętanych niczym kajdanami par małżeńskich, zastanawiam się, czy oni zdają sobie sprawę ze swojej niewoli? Widzę wydelikacone ciała, pobożne twarze, opanowane emocje i zdyscyplinowanie maskujące narzuconą sobie niewolę. Niekiedy maski opadają i można ujrzeć ich dusze przez kraty, które sami sobie stwarzają.

Spoglądam na swojego męża, szukając odpowiedzi na jego twarzy, szepcząc jednocześnie modlitwę o niego, by miał mądrość, której tak bardzo potrzebuje w tym wielkim zadaniu. Czy potrafi powiedzieć im coś, co sprawi, że zobaczą oplatającą ich rodziny pajęczynę, którą sami tworzą? Czy będzie w stanie pokazać krytycznie nastawionej żonie, owiniętej grubymi nićmi zawziętości, głupich wyobrażeń, pogardy dla swojego męża i romantycznych emocji, które myli z duchowością, że nici krępujące jej męża, właśnie te, do których czuje taki wstręt, są nićmi, które sama własnoręcznie przędła?

Niczym Ewa zrywa owoc goryczy i daje go mężowi, by zaraz potem obwiniać go za brak przywództwa. Brak pewności siebie przed Bogiem i ludźmi, widoczny brak zainteresowania studiowaniem Słowa Bożego oraz niechęć w prowadzeniu rodziny to nie są nici, którymi on sam siebie oplótł; ta sieć powstała w wyniku narzekania, że taki "nieudacznik mi się trafił". On natomiast nie rozumie, co go krępuje. Nie rozumie, dlaczego się złości na okoliczności, których nie jest w stanie opanować i to pozbawia go zaufania do Boga. Jak może wzrastać przed wielkim Bogiem, skoro nie potrafi zadowolić własnej żony? Obydwoje są „do tego powołani, by odziedziczyć błogosławieństwo”, lecz nigdy nie mogą podtrzymać wzajemnej bliskości tak długo, by móc cieszyć się tym błogosławieństwem. Również ich dzieci muszą stawić czoła życiu bez błogosławieństwa. Jaką zatem mogą mieć nadzieję?

Ta kobieta spotyka pary, w których mężczyzna jest silny i pewny siebie, a wielu darzy go szacunkiem. Odczuwa jego magnetyzującą męskość, gdy patrzy na swoją żonę. Uśmiechając się w duchu, myśli: „Jak to jest możliwe, że ta kobieta znalazła sobie mężczyznę tak silnego w Bogu? Gdzie znalazła tak bardzo kochającego ją męża?” Nie rozumie, dlaczego spotkał ją taki los. Przecież jest tak utalentowana i zdolna, ufa we własne możliwości. Gotowa jest służyć swemu mężowi, lecz zamiast tego, musi wciąż na nowo „popychać go” do przodu.

Umawia się więc z koleżankami na spotkanie, gdzie „dzieli się” smutną historią o byciu w niewoli u „cielesnego, nieczułego męża”. Ubolewa nad błędami popełnionymi, gdy była mniej „duchowa”. Teraz musi znosić konsekwencje „poślubienia niewłaściwej osoby”. Oczywiście „umiera dla własnego ja”, komunikując przy tym mężowi o swoim wielkim cierpieniu - z naciskiem na „cierpienie”. Pokazuje mu również, jak wiele czasu poświęca na modlitwę i studiowanie Biblii. Ubolewa nad niespełnionym marzeniem i rozważa, jakby to było, gdyby tylko mogła wyjść za mąż za silnego, prawdziwego mężczyznę, mężczyznę znanego ze swojej mądrości.

Czy ona nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej mężczyzna mógłby być wszystkim, o czym marzy, gdyby tylko pozwoliła mu na uwolnienie się z jej pęt? Podobnie jak Dalila pozbawiła Samsona jego siły, ta kobieta odbiera swojemu mężowi moc, pozostawiając go bezbronnym na ataki Filistyńczyków tego świata. Każdy mężczyzna, za którego wyszłaby za mąż, wkrótce zmalałby w jej oczach, ponieważ również byłby osłabiany przez  jej krytykę. Po tym, jak podetnie mężowi skrzydła, jej niezadowolenie rośnie, więc szuka kolejnej ofiary, na którą mogłaby narzekać lub ją kontrolować. Inni mężczyźni, jej własne dzieci, a nawet starsi kościoła stają się odbiorcami jej wypowiedzi przesiąkniętych jadem i żółcią.
Gdy patrzę na ludzi zebranych na sali, zastanawiam się, ilu z nich jest tak samo uwikłanych. Kpina zniewolenia jest czymś bardzo smutnym. Ta żona ponad wszystko pragnie, by jej mąż był „duchowym mężczyzną” i ponad wszystko dąży do tego, by służyć i zadowalać Żywego Boga. Dlaczego więc ktoś nie powie im o niciach oplatających ich dusze, które wysysają powoli życie z ich związku?  Dlaczego ktoś ich nie poluzuje? Może ktoś próbował; próbował wielokrotnie.

Droga Siostro, czy jesteś pająkiem, który oplótł siecią swojego męża? Czy ukradłaś mu męskość przez swoje niezadowolenie? Czy zechcesz go uwolnić? Człowiek, który przez długi czas miał skute ręce, będzie potrzebował czasu, aby krew zaczęła znowu normalnie cyrkulować w jego żyłach. Więc możliwe jest, że trzeba będzie zaczekać, ale pamiętaj, że ona na pewno popłynie. Czy nagniesz swoje serce i duszę do odczuwania radości i zachwytu, gdy myślisz o swoim mężu? Czy będziesz upajała się nie tylko służeniem mu, ale i udzieleniem mu błogosławieństwa z absolutnym zrzeczeniem się swoich praw na jego korzyść?

Nic dziwnego, że Cię nie kocha. Nie jest wolny, by móc obdarzyć Cię uczuciem. Jego zadaniem nie jest służenie Ci ani Twoim zadaniem nie jest kontrolowanie tego, czy to robi. Droga Siostro, odłóż rzeczy, które Cię niewolą, a Bóg pokaże Ci, jak cudowny, rozkoszny, wartościowy związek możesz mieć na tej starej planecie Ziemia. To, co tracisz, jest trudne do opisania.
Gdy patrzyłam na ludzi w auli, modliłam się tymi słowy: „Boże, jak mam powiedzieć im o jasności, kiedy wszystko, co wiedzą, to ciemność? Jak mogę mówić o zrzuceniu kajdan, skoro uważają, że to ktoś inny jest spętany?”

autor:Debi Pearl
tekst oryginału: www.NoGreaterJoy.org
tłumaczenie: Tatiana Wojewoda dla knp.lublin.pl
kontakt z autorem: 1000 Pearl Rd Pleasantville, TN 37033


UWOLNIONA

altSzanowna Pani Pearl,

Dosłownie przed chwilą skończyłam czytać Pani artykuł pt. „Spętani”, który znalazłam w newsletterze z lutego `97, i poczułam ogromną potrzebę napisania listu, zanim jeszcze odłożę go na bok. Piszę nie tylko, aby wyrazić wdzięczność, lecz również po to, aby zobowiązać się do przyjęcia odpowiedzialności za siebie, która wynika z uznania grzechu i złego stosunku do drugiej osoby.  Ten artykuł praktycznie w całości jest o mnie. Mój mąż to Boży człowiek, który desperacko próbuje mnie zadowolić, czując tymczasem frustrację z powodu nieudanego życia. Po przeczytaniu Pani artykułu zdałam sobie sprawę z tego, że jest całkowicie przeze mnie spętany, gdyż nakłaniałam go do robienia rzeczy po mojemu; chciałam, by sprostał moim egoistycznym wyobrażeniom i romantycznym oczekiwaniom.

Całą sobą pragnę omówić szczegóły mnożących się zmian na gorsze, których nasza rodzina doświadczyła w relacjach mąż/żona, rodzice/dziecko, rodzina/kościół. Sytuacja wciąż się pogarszała, podczas gdy ja byłam pewna, że mój mąż nie bierze odpowiedzialności za swoje życie, nie szuka i nie podąża za Bogiem. Cóż za niesamowite przekonanie!

Zamierzam, w tej właśnie chwili, pozwolić Bogu na uczynienie mnie w pełni świadomą moich poglądów, postaw, słów i czynów, które niszczą lub zniewalają mojego męża. Proszę o modlitwę w mojej sprawie, a jednocześnie modlę się o to, by była Pani nieustannie gotowa służyć Bogu poprzez pokazywanie ludziom tych duchowych prawd. Dziękuję. Nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi w tak bezpośredni sposób na to, co zrobiłam, a z powodu czego tak bardzo teraz ubolewam.

Dziś wieczorem zamierzam przywitać mojego męża z radością i zachwytem na twarzy. Będę myślała o nim ciepło i z szacunkiem. Postaram się kontrolować swoją postawę i czyny. Będę modlić się o męża i będę go wychwalać, zarówno na osobności, jak i publicznie. Swoją postawą dam przykład synom, by czcili ojca. Naprawię szkodę, którą wyrządziłam mężowi swoim grzechem.

Mam nadzieję napisać wkrótce znowu, aby podzielić się przemianą, której - jestem o tym przekonana - z Bożą pomocą doświadczy nasza rodzina.

Czytelniczka
tekst pochodzi z:  www.NoGreaterJoy.org
tłumaczenie: Tatiana Wojewoda dla knp.lublin.pl
 

Komentarze 

 
#10 Grażyna 2017-07-15 14:55
Może się zdarzyć, że pstawa żony zniechęci męża do przywództwa duchowego i uczyni go słabym. Ale ja obserwuję jednak dookoła co innego- kobiety, które są zmuszone do bycia głową rodziny, ponieważ mężowie są zbyt leniwi i nieodpowiedzial ni, żeby to uczynić. Te kobiety marzą o oddaniu im tej funkcji, nie chcą harować na trzech etatach, zajmować się finansami, same (bez adnego wsparcia) wychowywać dzieci. Rozpaczliwie potrzebują kogoś, na kim mogłyby się oprzeć, ale ich mężowie są zbyt wygodni, aby sprostać zadaniu męża i ojca. Uczę w szkole. NA wywiadówkach- same kobiety. O swoje dzieci walczą- tylko matki (są malutkie wyjątki). W Polsce głowami rodzin są kobiety. Czy to tylko ich wina...? Są też przypadki mężów pochodzących z rodzin patologicznych. Tacy nie umieją okazać czułości, bo nikt tego ich nie nauczył. I choćby kobieta się uniżała, zwracała do męża z wielkim szacunkiem, usuwała w cień-mąż i tak nie okaże jej miłości. To są zbyt duże tragedie, żeby odgórnie za wszystko obwiniać kobiety, które i tak są skłonne do brania winy na siebie za wszystko (w przeciwieństwie do mężczyzn). Podsumowujac- na pewno zdarzają się przypadki żon, które nie szanują swoich mężów, są toksyczne i mają złą postawę, przez co ich mężowie robią się słabi i nieudolni. Ale nie zawsze tak jesti trzeba oddać sprawiedliwość tym kobietom, które latami noszą na sobie zbyt duże brzemię usiłując służyć Bogu, być Mu posłusznymi i "dźwigać" na sobie męża, tak duchowo, jak w każdy inny sposób.
Cytować
 
 
#9 kobieta 2015-11-25 20:36
ja myslę, że odwrotnie jest niz Pastor mówi, obwinia On Kobiety
prawda jest taka, że to ta dominacja nad kobietami i odbieranie im byc głową wyniszcza mężczyzn, wystarczy zobaczyć islam itd
kobieta nie jest słaba, to ze przez okres jest osłabiona to nie znaczy, że męzczyzna jest lepszy
Cytować
 
 
#8 Ania 2015-01-31 13:04
Przyznam, że kiedy czytam Debi i Michaela Pearl i Innych t. p. Protestanckich Autorów (prawdopodobnie przeczytałam większość t.p., obecnych na polskim rynku) i świadków Jezusa, odczuwam szacunek wobec Ich zasłuchania w Słowo Boże, a nade wszystko wobec wiernego WYPEŁNIANIA go. Muszę przyznać, że we znaki dała mi się ciemność, która wokół, ze względu na nieznajomość Słowa Bożego oraz hipokryzja - podejmowane czyny częstokroć sprzeciwiające się Biblii. Od moich począwszy (tak, moich pełnych hipokryzji sprzed nawrócenia). Żywa wiara, i bycie Drugim po Jezusie jest jedynym sensem (mego) życia. Pragnę bycia sobą w Nim. Dlatego też chętnie odnajdę grupę Kobiet, od których będę mogła mogła się uczyć zasłuchania w Słowo Boże na temat tego, co znaczy być żoną. A także z którymi będę się mogła modlić i czynić postępy w wierze i miłości, a nade wszystko w Prawdzie... A
Cytować
 
 
#7 Ula 2013-04-13 16:57
Jest ostra, aż do bólu. Może ten ból jest wstrząsający, pozwala mi przejrzeć na oczy, ale ja potrzebuję praktycznych rad. Bo czy mam wcale nie dzielić się z mężem tym że studiuję Pismo Święte? Kiedy mam wiedzieć, że już przesadzam, a kiedy wolno mi powiedzieć o swoich oczekiwaniach. Czy nigdy nie mogę mu powiedzieć nic przykrego ale otrzeźwiającego ? Mam tendencje do skrajności i potrzebuję praktycznych rad.
Pozdrawiam
Cytować
 
 
#6 Larisa 2013-01-27 20:50
Jestem panną. Ten artykuł przeraził mnie, aż boję się myśleć wychodzić za mąż. A przecież tak rzeczywiście jest i winne temu są kobiety. Myślę, że tak bywa w każdej relacji, oczywiście toksycznej. Trzeba mieć się na baczności.
Chwała Panu, Bogu, że nas ratuje od własnego egoizmu oraz egoizmu innych!!!!
Szczerze mówiąc, boję się następnego artykułu o pannach już niemłodych, bo autorka tych artykułów Debi Pearl może jasno pokazać co myślę i co robię. Cóż, lepiej być świadomym swoich grzechów niż żyć w ciemności.
Cytować
 
 
#5 Paweł Ch. 2013-01-20 20:23
@ Janka

Cieszę się, że jednak takie ostre podejście komuś pomaga! Dla mnie było nieco przesadzone, ale na tym polega misja nauczania - pewne prawdy uwypukla się w sposób przesadny, by "dotarło". Tylko Biblia zachowuje zawsze właściwy balans.

Pozdrawiam!
Cytować
 
 
#4 Janka 2/2 2013-01-19 22:14
Okazuje się bowiem, że mój dodatkowy ster jest dobrze widoczny, nie ukryty i prowadzi łódkę prosto w stronę przepaści. DP pokazuje mi jak to wyglada na mapie nie pozwalając mi łudzić się, że to jedynie kolejne meandry i że mam jeszcze czas i że ten mój ster to tylko siedzi w wodzie na wszelki wypadek!
Problem dotyczyć też może głownie tych małżeństw, w których żona uważa, że mąż za mało się stara, nie osiąga sukcesów, nie ma dobrej pracy itp., choć oczywiście zawsze można chcieć wiecej albo czegoś innego...
Pozdrawiam.
Żona-Pana-Spokojnego
Cytować
 
 
#3 Janka 1/2 2013-01-19 22:12
Cytuję Paweł Ch.:
Pierwsze wrażenie jest takie, że DP przesadza. Jako mąż nigdy tak się nie czułem. Ciekaw jestem innych opinii.

Pisze ostro to fakt, ale moim zdaniem nie przesadza a jedynie przedstawia sprawę bez lukru. Zazwyczaj autorki poradników starają się "zrozumieć" kobietę i przez to ich rady są zbyt intelektualne, docierają jedynie do rozumu ignorując niemal zupelnie emocje. W tym artykule proporcje są odwrócone, co we mnie powoduje otrzeźwienie. Oto już nie mogę płynąć spokojnymi wodami, nieznacznie próbując na bieżąco korygować kurs łódki.

Pozdrawiam.
Żona-Pana-Spokojnego
Cytować
 
 
#2 Draga 2013-01-16 22:24
gratuluję startu zakładki "Dla Kobiet"! Życzę powodzenia :)
Cytować
 
 
#1 Paweł Ch. 2013-01-15 22:27
Pierwsze wrażenie jest takie, że DP przesadza. Jako mąż nigdy tak się nie czułem. Ciekaw jestem innych opinii.

Pozdrawiam,
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Aktualnie Online

Naszą witrynę przegląda teraz 15 gości