Magazyn iPP nr 98-99, IX-X 2012

ROSJA OD PONAD DWUSTU LAT SKUTECZNIE GRA KOŚCIOŁEM KATOLICKIM

Niedawno dr Sławomir Cenckiewicz opisał na łamach „Uważam Rze – historia” intrygę Sowietów, która doprowadziła Rzym do zaniechania potępienia komunizmu na Soborze Watykańskim II i zdrady swoich wiernych prześladowanych w państwach okupowanych przez Moskwę. Za tę cenę papież i hierarchowie kupili sobie obecność na soborze kilku brzuchatych agentów sowieckich w sutannach prawosławnych duchownych. To jednak nie „wypadek przy pracy” kościoła katolickiego, ale jego normalna polityka mająca ponad dwustuletnią tradycję.

…(Watykan) stanął przed dramatycznym wyborem: jeśli uroczyście potępi ideologię komunizmu, to tym samym pogrzebie ekumeniczny charakter soboru, bo zbojkotują go prawosławni, jeśli zaś zrezygnuje z anatemy i przymknie oko na prześladowanie Kościoła pod rządami bolszewików, to zdradzi swoich wiernych, ale kontrolowani przez Moskwę prawosławni przystąpią do dialogu i wyślą na sobór swoich obserwatorów.
Sławomir Cenckiewicz, „URz – Historia”
nr 3 („Sobór w cieniu Kremla”)

Już wybór antypolskiego króla Augusta II dokonał się dzięki Moskwie i za jego panowania nauczyła się ona skutecznie zarządzać Polską (stacjonowanie i przemarsze rosyjskich wojsk, korumpowanie szlachty, magnatów i duchowieństwa, rozgrywanie konfliktów wyznaniowych). Szczególnie trujący dla sprawy narodowej był zakres kolaboracji najwyższych hierarchów katolickich nowym „protektorem”. Polacy, wtedy już ponownie w większości katolicy, nie wyobrażali sobie, że ich pasterze służą obcemu i do tego schizmatycznemu władcy. Tę naiwność Moskwa wykorzystuje do dziś.
Gdy 17 kwietnia 1794 roku w pierwszym powstańczy zrywie patrioci zdobyli rosyjską ambasadę w Warszawie i przejęli tajne dokumenty, ze zgrozą odkryli zakres agenturalnego uwikłania magnatów i biskupów katolickich. Kilku z nich zapłaciło za to życiem – bp Józef Kossakowski, bp Ignacy Massalski czy prymas Michał Poniatowski.
Do umacniania rosyjskiego panowania w Polsce zaangażowali się nie tylko polscy hierarchowie, ale i papieże. W roku 1792 Pius VI wysłał do carycy Katarzyny II brewe dziękczynne, w którym sławił jej podboje (wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski) i nazywał ją heroiną stulecia. Błogosławił też targowicy słowami: „aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej”. W 1795 potępił Powstanie Kościuszkowskie, a po trzecim rozbiorze nakazał biskupom wpajać Polakom „obowiązek wierności, posłuszeństwa i miłości panom i królom”. Grzegorz XVI potępił w 1831 roku Powstanie Listopadowe dosłownie pod dyktando rosyjskiego posła w Rzymie Grigorija Gagarina. Encyklika „Cum primum” dowodziła na podstawie Biblii (!!), że Powstanie Listopadowe jest buntem przeciw legalnej władzy, a walczący z Rosją patrioci są „wichrzycielami porządku publicznego”. Ks. Mieczysław Żywczyński tak tłumaczy papieża: „Poświęcono zatem prawa Polaków, sankcjonowano posłuszeństwo cesarzowi – w zamian za to chciano jednak ratować w Polsce katolicyzm”. Watykan wobec powstania listopadowego.
Targ był prosty, za potępienie powstańców car miał zaprzestać zwalczania katolicyzmu na poziomie materialnym (konfiskaty dóbr kościelnych i zamykanie klasztorów).
Powstanie Styczniowe spotkało się z podobnym kupczeniem ze strony papiestwa:
…niech kler otoczy swoim wpływem naukę i kierunek ludu … a wówczas Wasza Wysokość przekona się, że główne przyczyny ciągłych zamieszań politycznych w Polsce leżały w ucisku religijnym … w poniżeniu pasterzy … Wszystko co Wasza Wysokość uczyni dla spokoju Kościoła i honoru naszej świętej religii, odwróci się na korzyść państwa (ca­ratu, A. N.)… rozciągając nad Kościołem zdecydowaną opiekę, Wasza Wysokość będzie mogła liczyć na sza­cunek i wierność całego narodu polskiego – fragment listu papieża Piusa IX do cara Aleksandra II, 22 kwietnia 1863.

W okresie poprzedzającym zryw styczniowy papiestwo toczyło misterną grę nastrojami Polaków, które były bardzo radykalne. W kościołach śpiewano bojowe pieśni patriotyczne („I z archaniołem Twoim na czele, Pójdziemy wszyscy na krwawy bój, I na drgającym szatana ciele, Zatkniemy sztandar zwycięski Twój!” „Z dymem pożarów” fragment), młodsze duchowieństwo wspierało niepodległościowe dążenia i buntowało się wobec prorosyjskich biskupów. Oto przykład – w maju 1861 r. biskup Michał Marszewski zabronił organizowania nabożeństw patriotycznych na terenie diecezji kujawsko-kaliskej. Polecił również odczytywać z ambon rozporządzenia władz carskich i nakazał ich przestrzeganie. Podlegli mu księża zbuntowali się. Oto ich list do biskupa: „Jeśliby J.W. Pasterz podobne rozporządzenia przeciwne ustawom Kościoła świętego nadal jeszcze zechciał przysyłać, jakoś to czynił dotychczas, przyjmować ich nie możemy i nie będziemy”. W czasie pobytu w Łęczycy biskup został zaatakowany przez miejscową ludność. Wyłamano drzwi do powozu, biskupa obrzucono błotem. Urządzono mu także „kocią muzykę”. Wyjeżdżającego Księdza Biskupa żegnano okrzykami: „Zdrajca, sługa moskiewski”. W tych okolicznościach znowu w Polsce blisko było do powstania kościoła narodowego niezależnego od Rzymu (Polacy pamiętali zdradę ich sprawy przez G16). Papiestwo starało się utwierdzić w Polakach przywiązanie do rzymskiego katolicyzmu, a potajemnie paktowało z carem o zwiększenie swojej władzy oraz prowadziło po cichu, przez zaufane duchowieństwo, pacyfikację nastrojów patriotycznych z kościołów. Nie udało się jednak zapobiec wybuchowi walk. Car krwawo stłumił powstanie i rozpoczął surowe prześladowanie, także duchowieństwa katolickiego. 25 lutego 1864 r. papieski sekretarz stanu kard. Giacomo Antonelli na audiencji dla sekretarza agencji Rządu Narodowego powiedział, że nie będzie utrzymywać żadnych stosunków z agencją ani przyjmować dokumentów, nie może bowiem kompromitować państwa, którego interesy reprezentuje. Zresztą w ogóle co do waszej sprawy, ponieważ związek między Rosją, Austrią i Prusami zdaje się być zawartym, rozumiem, że zbawieniem dla Polski było w porze poddać się Rosji, która oświadczyła gotowość zrobienia wszelkich koncesji i reform, skoro tylko broń złożoną będzie, a choćby i słowa nie dotrzymała, to przynajmniej tą byście mieli pewność, że te państwa sprzymierzone z Rosją i którym także na tym zależy, ażeby w Polsce był pokój, potrafiłyby ją skłonić do poprawienia waszego losu. Według mnie to jedno, co byście powinni czynić. W oficjalnych dokumentach papież Pijus IX potępia powstanie, nazywa je „najszkodliwszym i godnym całkowitego potępienia buntem” i piętnuje udział w nim polskiego duchowieństwa (encyklika Ubi Urbaniano 1864, alokucja Luctuosum 1866). Jego następca utwierdzał w Polakach uległość wobec zaborców:

Wy, co rosyjskiemu podlegacie berłu … nie przestańcie wytężać usiłowań nad utrwaleniem wśród kleru i ogółu posza­nowania dla zwierzchności i przestrzegania karności pu­blicznej. Wy, którzy podlegacie przesławnemu domowi Habs­burskiemu, miejcie na baczeniu, ile zawdzięczacie Do­stojnemu Cesarzowi w najwyższym stopniu do wiary przodków przywiązanemu. Udowadniajcie tedy z każdym dniem jawniej swoją względem niego wierność i pełną wdzięczności u l e g ł o ś ć … Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza.
Encyklika Caritatis 1894

Gdy rozgorzała I wojna światowa i odżyły nadziej Polaków na niepodległość, kuria rzymska nie pozostawiała złudzeń: Polska niepodległa? Ależ to marzenie, to cel nieziszczalny… sekretarz stanu kard. Pietro Gaspari w rozmowie z Romanem Dmowskim.
Po zwycięstwie rewolucji bolszewickiej w Rosji Watykan stał się na pewien czas nieprzejednanym wrogiem komunizmu, ale jak to opisuje dr Cenckiewicz we wspomnianym na wstępie artykule, już w 1961 roku był z powrotem w objęciach Moskwy. Józef Mackiewicz stawia wręcz tezę o zdominowaniu przez Moskwę polityki papieży Jana XXIII i Pawła VI. W swej pierwszej encyklice „Ecclesiam Suam” (1964) drugi z nich tak wypowiedział się o komunizmie: Wierzymy, że pewnego dnia komuniści wstąpią na drogę pozytywnego dialogu z Kościołem. Mackiewicz postrzegał też przemiany roku 1980 w Polsce jako grę Moskwy, w której uczestniczy zarówno kard. Wyszyński, jak i Jan Paweł II:

Ruch „Solidarności” w PRL nie był nigdy dążącym do obalenia komunizmu, lecz do ulepszenia go. Poprawienia zarówno warunków ekonomicznych, jak i społecznych. „Więcej chleba i wolności!”. Był w tym konsekwentny. Zgodził się na dominującą rolę partii komunistycznej, byle w jej polskokatolickim wydaniu… W tym swoim dążeniu do „Porozumienia Narodowego” znalazł też pełne poparcie ze strony Kościoła, od prymasa Wyszyńskiego począwszy, na papieżu Janie Pawle II skończywszy. I tu rozwarła się dziedzina niekonsekwencji, a częściowe zakłamanie w słowach i hasłach, gestach i komentarzach, przymykanie oczu na rzeczywistość. Bo: „porozumienie narodowe” z kim?”.
Narodowość-antykomunista, GW 2001

Jeśli spojrzymy na tę dwustuletnią historię, nie powinno nas dziwić poparcie Watykanu dla idei grubej kreski, opór biskupów przeciw lustracji i dekomunizacji oraz ochocze ich zaangażowanie się w poważne interesy finansowe z ludźmi gen. Kiszczaka. Tylko analfabeta historyczny lub niepoprawny optymista mógłby spodziewać się po katolickich hierarchach jakiejś odmiany wobec tradycyjnego kursu na zbliżenie z Rosją kosztem Polski. Idea podporządkowania prawosławia oraz doraźne korzyści materialne są wystarczającym powodem dla hierarchów, by sprawę polską ustawicznie zdradzać lub okresowo tylko zewnętrznie popierać, jednocześnie dalej po kryjomu paktując z jej wrogami.
Obecne jawne opowiedzenie się kościoła katolickiego po stronie reżimu Putina było przygotowywane przed katastrofą nad Smoleńskiem, zostało zasygnalizowane podczas pogrzebów jej Ofiar i objawione w pełnej krasie 17 sierpnia 2012. Gdy dziś kard. Kazimierz Nycz okazuje patriotom demonstracyjne lekceważenie, odmawiając mszy z biskupem podczas manifestacji 29 września, warto pamiętać, że ma za sobą „wspaniałą” tradycję poprzedników na swoim urzędzie oraz że my mamy przed sobą jeszcze niejedno zadziwienie nad granicami zaprzaństwa i hipokryzji.
po korekcie