Pastor Paweł Chojecki

Taki rodzaj śmierci wywołuje w nas żyjących szczególne emocje. Jest zaskoczeniem. Prawie namacalnie dociera do nas wtedy kruchość życia i nasza tymczasowość na ziemskim padole. Jest jednak pewien rodzaj nagłych śmierci, które powinny skłonić niektórych z nas do głębszej refleksji.

W naszej zniewieściałej (a często mylnie nazywanej chrześcijańską) kulturze tresuje się nas, by nie mówić źle o zmarłych, by niejako automatycznie kasować całe zło, jakie czynili za życia, i dobrze ich wspominać. Jest to fałsz w czystej postaci. Gdy Bóg swoim suwerennym wyrokiem nagle usuwa kogoś bez udziału osób trzecich – tzw. nagłą i przedwczesną śmiercią – to Biblia nakłania nas do refleksji nad jej przyczynami.

Apostoł Jan wspomina o grzechu, który sprowadza śmierć fizyczną:

Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a przywróci mu życie, mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci. Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć. W takim wypadku nie polecam, aby się modlono. 1 Jana 5:16 (BT)

Bóg ma miarę grzechu, po wyczerpaniu której po prostu zabiera człowieka z ziemi – by już więcej tu nie szkodził. Co zapewne zadziwiające dla dzisiejszych wyznawców taniego i powszechnego odpuszczania grzechów, apostoł w przypadku grzechu, który sprowadza śmierć fizyczną, nie zaleca nawet modlitwy o wyzdrowienie tego człowieka. Cóż za niehumanitarna postawa! Cóż za ziejący nienawiścią prymityw z tego Jana!

Apostoł Paweł, kierując swoje ostrzeżenia do jednego z najbardziej pobłażliwego dla grzeszników kościoła, tłumaczy powszechne przypadki przedwczesnej wśród nich śmierci:

Dlatego jest między wami wielu chorych i słabych, a niemało zasnęło. Bo gdybyśmy sami siebie osądzali, nie podlegalibyśmy sądowi. Gdy zaś jesteśmy sądzeni przez Pana, znaczy to, że nas wychowuje, abyśmy wraz ze światem nie zostali potępieni. 1 Kor. 11:30-32

Paweł wskazuje tu jasno na wychowawczy charakter przedwczesnej śmierci zatwardziałego grzesznika. Konkretny przykład nagłej, wychowawczej śmierci członków kościoła w Jerozolimie przedstawia nam apostoł Łukasz, a rzecz dzieje się za sprawą apostoła Piotra:

Ale pewien człowiek, imieniem Ananiasz, z żoną swoją Safirą, sprzedał posiadłość i za wiedzą żony odłożył sobie część zapłaty, a pewną część przyniósł i złożył u stóp Apostołów. Ananiaszu – powiedział Piotr – dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? Czy przed sprzedażą nie była twoją własnością, a po sprzedaniu czyż nie mogłeś rozporządzić tym, coś za nią otrzymał? Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu.

Słysząc te słowa Ananiasz padł martwy. A wszystkich, którzy tego słuchali, ogarnął wielki strach. Młodsi mężczyźni wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali.

Około trzech godzin później weszła także jego żona, nie wiedząc, co się stało. Powiedz mi – zapytał ją Piotr – czy za tyle sprzedaliście ziemię? Tak, za tyle – odpowiedziała. A Piotr do niej: Dlaczego umówiliście się, aby wystawiać na próbę Ducha Pańskiego? Oto stoją w progu ci, którzy pochowali twego męża. Wyniosą też ciebie.

A ona upadła natychmiast u jego stóp i skonała. Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą. Wynieśli ją więc i pochowali obok męża. Dz. 5:1-10 (BT)

Bóg pokazuje, że nie można z Nim igrać. Oszukiwać i zwodzić można z pewnym powodzeniem ludzi, ale nie Boga. Gdy Jego panowanie czy działanie w kościele jest kwestionowane, potrafi przywołać nas do porządku. I właśnie to miało miejsce w Jerozolimie. Jak zaświadcza Łukasz, tamtejszy kościół dobrze zrozumiał lekcję Boga z nagłą śmiercią jednego ze swoich obłudnych członków.

Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli. Dz. 5:11

Czasy się zmieniają, postęp nieubłaganie gna ku przepaści, ale obłudnicy, zdrajczykowie i inni kolaboranci w kościołach przeżywają ten sam strach, kiedy jeden z nich odchodzi zabrany nagłą śmiercią. Bóg daje im kolejną szansę na nawrócenie. Ale może to być szansa ostatnia…

Magazyn iPP nr 79, luty 2011