Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają.
Jak Ojciec mnie zna i Ja znam Ojca, i życie swoje kładę za owce.
Mam i inne owce, które nie są z tej owczarni; również i te muszę przyprowadzić, i głosu mojego słuchać będą, i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz.

J 10:14-16

Na podstawie powyższego wersetu katolicyzm sformułował naukę o konieczności organizacyjnego podporządkowania się władzy papieża do osiągnięcia zbawienia:

Jeśli zatem Grecy lub inni mówią, że nie zostali powierzeni Piotrowi i jego następcom, to muszą przyznać, iż sami nie są z owiec Chrystusa, ponieważ Pan mówi u św. Jana: „Jest jedna owczarnia i jeden pasterz. Jana 10:16.
…Toteż oznajmiamy, twierdzimy, określamy i ogłaszamy, że posłuszeństwo Biskupowi Rzymskiemu jest konieczne dla osiągnięcia zbawienia.”
Bonifacy VIII, Bulla ,,Unam sanctam” (1302)

Jezus mówi o sobie jako o Dobrym Pasterzu, którego mają słuchać Jego uczniowie. Katolicyzm podstawia w to miejsce człowieka wybranego obecnie w demokratycznym głosowaniu (wcześniej w głosowaniu ludu Rzymu, później jednomyślnie w gronie kardynałów), który przyjmuje tytuł papieża.

Jedna owczarnia to według Pisma włączeni przez wiarę w Jezusa do Jego Ciała/Kościoła zarówno wierzący Żydzi, jak i poganie:

Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową.
Albowiem On jest pokojem naszym, On sprawił, że z dwojga jedność powstała, i zburzył w ciele swoim stojącą pośrodku przegrodę z muru nieprzyjaźni, On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój, stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka i pojednać obydwóch z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, zniweczywszy na nim nieprzyjaźń; I przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy są blisko. Albowiem przez niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu. Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus, na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu, na którym i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boże w Duchu.
Efez. 2:11-22

Katolicyzm pojmuje jedną owczarnię Jezusa w sposób organizacyjny – są to ludzie włączeni do kościoła przez sakrament chrztu i trwający w posłuszeństwie papieżowi.

****

Katolicy chlubią się swoją jednością organizacyjną i wyśmiewają wielość kościołów protestanckich. Nie będę rozwodził się nad fikcją tej jedności – w jednej organizacji skupione są środowiska wzajemnie się zwalczające i głoszące przeciwstawne twierdzenia – a jedynie zajmę się bardzo praktyczną kwestią oceny systemu scentralizowanego pod kątem przekazywania kolejnym pokoleniom depozytu prawdy.

Gdy głową scentralizowanej instytucji jest osoba wybitna zarówno pod względem ideowym, jak i organizacyjnym, instytucja może się świetnie rozwijać i wiernie realizować swoją misję. Problem pojawia się, gdy na czele stanie niedołęga, głupiec czy bezbożnik (a takie przypadki wśród papieży nie były odosobnione). Można pocieszać się, że kiedyś sam umrze albo otrują go mądrzy kardynałowie. Wyobraźmy sobie jednak sytuację, gdy jakaś wroga kościołowi i jego celom siła zdołałaby wprowadzić w najwyższe stopnie jego hierarchii swoich zauszników. Po czasie mogliby oni zwerbować na swoją stronę większość otoczenia przywódcy, a w końcu podstawić na papieża swojego agenta. Jak w takiej sytuacji organizacja ma się ostać? Jakie są szanse, że będzie realizować swoją misję i cele? Jakie są szanse przekazania kolejnemu pokoleniu depozytu prawdy?

Rozważmy sytuację pełnej decentralizacji. Mamy wtedy do czynienia z wieloma małymi organizacjami starającymi się realizować pierwotną misję Założyciela i przekazywać Jego depozyt wiary. Z założenia wśród tych organizacji pojawią się lepsze i gorsze. Pojawią się przywódcy godni miana uczniów Jezusa i wilki w owczej skórze. Część takich kościołów zejdzie zapewne na manowce, ale część ma ogromną szansę ustrzec się zwodzenia i zachować wierność. Gdyby siły wrogie pierwotnej misji tych kościołów chciały je zinfiltrować, stają przed bardzo trudnym zadaniem – potrzeba ogromnej liczby ludzi, środków, a i tak nie można wykluczyć, że jutro spontanicznie dwóch lub trzech nie założy nowego kościoła pozbawionego agentury.

Apostoł Paweł, żegnając się z biskupami kościoła w Efezie, widział właśnie taką przyszłość:
Ja wiem, że po odejściu moim wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody, nawet spomiędzy was samych powstaną mężowie, mówiący rzeczy przewrotne, aby uczniów pociągnąć za sobą.
Przeto czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami napominać każdego z was.
A teraz poruczam was Panu i słowu łaski jego, które ma moc zbudować i dać wam dziedzictwo między wszystkimi uświęconymi.
Dz.Ap. 20:29-32

Ważna obserwacja polega na nieodwołaniu się apostoła w tym momencie do żadnego urzędu nauczycielskiego czy papieża. Gdyby coś takiego istniało lub było zamierzone, apostoł Paweł powinien tutaj o tym przynajmniej wspomnieć. Według apostoła na taką sytuację mamy tylko dwa źródła pomocy: bezpośrednie działanie samego Boga oraz Jego Słowo – Biblię. To ma wystarczyć.

I wystarcza – biblijne chrześcijaństwo istnieje dziś właśnie pośród wielości kościołów protestanckich. W wyniku działania mechanizmów wolnej konkurencji religijnej mamy do czynienia z różnorodnością, a w niej jaśnieją kościoły wierne Jezusowi. Fakt, nie jest ich wiele, ale proszę zajrzeć do pierwszych rozdziałów Księgi Apokalipsy, gdzie listy do siedmiu różnych kościołów odzwierciedlają stan koegzystujących obok siebie organizmów kościelnych. Ile pośród nich zyskuje pochwałę? (podpowiedź dla leniwych: dwa na siedem)

Dziś sytuacja przedstawia się następująco: siły zła opanowały zdecydowaną większość katolickiej hierarchii (przykładem z brzegu niech będzie stanowisko Watykanu i episkopatu Polski w sprawie ujawnienia kapusiów wśród biskupów). Watykan jest do dyspozycji wielkich tego świata. Co jednak począć z masą kościołów protestanckich – jak je kontrolować? Owszem, stale próbuje się umieszczać w nich swoich ludzi, ale kontrolowanie takiej masy dynamicznie zmieniających się organizmów przerasta możliwości nawet najlepszych służb. Co począć? Wymyślono ekumenizm…

Pastor Paweł Chojecki,

Magazyn iPP nr 57, kwiecień 2009