Dzieje protestantyzmu w Polsce mają burzliwy przebieg. Od niezwykłego sukcesu w Złotym Wieku, przez smutne czasy kontrreformacji i zaborów, ożywienie z początku ubiegłego wieku oraz pięknych lat osiemdziesiątych po kompletny zastój w III RP. Dlaczego pomimo sprzyjających okoliczności zewnętrznych (swoboda religijna i rozczarowanie katolicyzmem) kościoły ewangeliczne tracą wiernych?

Oczywiście istnieją obiektywne okoliczności (niezależne od kościołów protestanckich) tłumaczące po części ten proces – postępujące zeświecczenie, pogoń za dobrami materialnymi i samorealizacją oraz uwarunkowania historyczne. Pozostają też nierozwiązane problemy wewnętrzne zborów – brak lustracji, brak wykwalifikowanych przywódców, zamęt doktrynalny czy uzależnienie od zagranicznej pomocy. Ale sprawą w moim odczuciu kluczową jest brak zrozumienia i zastosowania biblijnych zasad ewangelizacji na poziomie narodu. Wielu moich braci w Chrystusie to bardzo sprawne narzędzia w ręku Boga w docieraniu z ewangelią na poziomie indywidualnym, ale niewielu z nich myśli kategoriami, jakimi Bóg realizował misyjny „podbój” Imperium Rzymskiego. Uosabia je najlepiej udokumentowana w Biblii służba apostoła Pawła.

DLA ŻYDÓW JAK ŻYD

Będąc wolnym wobec wszystkich, oddałem się w niewolę wszystkim, abym jak najwięcej ludzi pozyskał. I stałem się dla Żydów jako Żyd, aby Żydów pozyskać; dla tych, którzy są pod zakonem, jakobym był pod zakonem, chociaż sam pod zakonem nie jestem, aby tych, którzy są pod zakonem, pozyskać. Dla tych, którzy są bez zakonu, jakobym był bez zakonu, chociaż nie jestem bez zakonu Bożego, lecz pod zakonem Chrystusowym, aby pozyskać tych, którzy są bez zakonu. Dla słabych stałem się słabym, aby słabych pozyskać; dla wszystkich stałem się wszystkim, żeby tak czy owak niektórych zbawić. A czynię tu wszystko dla ewangelii, aby uczestniczyć w jej zwiastowaniu. 1 Kor. 9:19-23

Skuteczne dotarcie do grup społecznych oparte jest na maksymalnej identyfikacji na poziomie ludzkim. Apostoł Paweł z jednej strony odrzucał wszystkie zewnętrzne elementy, które mogły w jakiś sposób odstraszać daną społeczność (np. strój, obnoszenie się z obcymi danej kulturze obyczajami – przykład amiszów), a z drugiej strony starał się upodobnić we wszystkim, z wyjątkiem grzechu, do przeciętego przedstawiciela danej grupy. Co więcej, poświęcał czas, by dogłębnie poznać zwyczaje, kulturę i historię narodu, w którym pracował. Znał ich literaturę i filozofię, a dzięki temu sposób myślenia i odczuwania. To oczywiście dotyczy obcych misjonarzy. Było ich (i jest w Polsce) setki, ale tylko nieliczni zastosowali Pawłowy przykład. Większość kultywowała swoje (głównie amerykańskie) obyczaje i z pewną kulturową wyższością odnosiła się do „tubylców”. Nawróceni dzięki ich służbie Polacy ulegali często wręcz dosłownemu wynarodowieniu. Zaczynali mówić z charakterystycznym dla Amerykanów akcentem czy uczyli się gry w kosza i bejsbol. Byli zapatrzeni w kulturę anglosaską, a swoją traktowali jak coś gorszego. Dochodziło do takich aberracji, jak zmiana nazwiska jednego z polskich pastorów na obcobrzmiące lub obchodzenie Święta Dziękczynienia zamiast Wigilii…

W przypadku wpływów niemieckich kończy się na tym, że cała młodzież wyjeżdża na saksy, a w zborach pozostają głównie starsi ludzie.

CZY KOCHASZ SWÓJ NARÓD?

Apostoł. Paweł wyraził pochwałę dla postawy Tytusa w stosunku do Koryntian:

A uczucia jego względem was są jeszcze gorętsze, gdy wspomina posłuszeństwo wszystkich was, jak to przyjęliście go z bojaźnią i z drżeniem. 2 Kor. 7:15

Lecz Bogu niech będą dzięki, który daje tę samą gorliwość o was do serca Tytusa; bo nie tylko przyjął to wezwanie, ale w nadzwyczajnej swej gorliwości z własnej ochoty wybrał się do was. 2 Kor. 8:16-17

Warto zadać sobie pytanie, co było przyczyną tej emocjonalnej atencji ucznia apostoła Pawła. Nie bez znaczenia było jego greckie pochodzenie i świadomy wybór pozostania przy obyczajach przodków pomimo presji, by przyjąć powierzchowność żydowską.

Ale nawet Tytusa, który był ze mną, chociaż był Grekiem, nie zmuszono do obrzezania, Gal. 2:3

Sam Paweł dawał swoim uczniom przykład, jak z wielkim respektem odnosić się do kultury i religii ewangelizowanych narodów, nawet pomimo wewnętrznego oburzenia na ich fałszywy charakter. Zamiast burzyć stare ołtarze, jak to zwykli czynić konkwistadorzy, Paweł starał się znaleźć w duchowej tożsamości swoich adresatów ślady prawdy i pomosty do głoszenia ewangelii.

Czekając na nich w Atenach, obruszał się Paweł w duchu swoim na widok miasta oddanego bałwochwalstwu. Dz.Ap. 17:16


A Paweł, stanąwszy pośrodku Areopagu, rzekł: Mężowie ateńscy! Widzę, że pod każdym względem jesteście ludźmi nadzwyczaj pobożnymi. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości, znalazłem też ołtarz, na którym napisano: Nieznanemu Bogu. Otóż to, co czcicie, nie znając, ja wam zwiastuję. Dz. Ap. 17:22-23

A teraz pytania dla Ciebie – jeśli jesteś polskim protestantem. Czy kochasz swój naród? Czy jesteś dumny z jego historii, kultury, dziedzictwa? Jak odnosisz się do polskiej religijności? Z pogardą, niesmakiem, wstydem? Czy też ze zrozumieniem i współczuciem dla ludzi, którzy czczą Boga tak, jak ich nauczono?

Zrób sobie test: Kiedy oglądasz „Krzyżaków” i polskie chorągwie ruszają do boju z „Bogurodzic”” na ustach, to odczuwasz dumę, wstyd czy obojętność? Gdy oglądasz „Hubala”, to czy możesz wraz z jego bohaterami śpiewać ze łzami w oczach „Boże, coś Polskę”?

A może coś bardziej współczesnego – kiedy 10. każdego miesiąca Polacy zbierają się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu lub w miejscach pamięci w swoich miastach – jesteś wraz z nimi czy też myślisz o nich, że przynoszą nam wstyd przed światem?

A teraz zapytaj w modlitwie Boga, czy jesteś właściwie przygotowany, by zdobywać dla niego ten naród? Czy masz podejście apostoła Pawła? Czy też idziesz w ślady butnych, którzy pogardzali pogańskim motłochem?

KIERUNEK: ELITY!
Trzeba nieść ewangelię każdemu napotkanemu na drodze człowiekowi, który zechce słuchać. To truizm. Ale trzeba też myśleć, jak zainwestować swój czas, wysiłek i zdolności, by zysk dla Boga był największy. Gdy dany naród jest już dość mocno nasycony chrześcijanami, nie ma wielkiego strategicznego znaczenia, gdzie się zwrócimy z naszą służbą. Gdy jednak mamy do czynienia ze społecznością prawie nieznającą ewangelii o darmowym zbawieniu w Jezusie, musimy odwołać się znowu do przykładu apostoła Pawła.

Myślał on w kategoriach skuteczności masowej. Wybierał kluczowe miasta i ośrodki kształtowania opinii publicznej. Starał się dotrzeć do ludzi wpływowych, których głos odbije się szerokim echem w danej społeczności. Korzystał obficie z ówczesnych mediów (spośród apostołów napisał najwięcej listów, które krążyły wśród kościołów, wykorzystywał synagogi, targi, szkoły filozoficzne, miejsca spotkań elity (Areopag, pałace). Widział siebie jako siewcę, który ma zdobyć przyczółki głównie wśród elit narodu, by z kolei ludzie zdolni nauczać innych kontynuowali już sami misję wśród swoich. To temat do szerszego studium Biblii – do którego bardzo zachęcam.

By wzbudzić w protestantach zdrową zazdrość, przywołam na koniec bardzo kontrowersyjny przykład. Jest w Polsce człowiek, który świetnie zastosował zasady apostoła Pawła w naszych realiach. Też stanął wobec obiektywnych trudności, z którymi i my się borykamy. Też (w pewnym zakresie) wystąpił przeciw władzom religijnym sprawującym w Polsce rząd dusz. Choć jego przekazem nie jest biblijna ewangelia, co do metod i rozmachu może być dla nas jeszcze długo niedoścignionym wzorem. To ks. Rydzyk…