Warto zastanowić się, jakie warunki muszą być spełnione, by naród się przebudził.


I. Rachunek sumienia elit narodowych

Dzisiejsze elity narodowe – łącznie z Prezesem Kaczyńskim – nie są bez winy w przyczynieniu się do snu czy ogłupienia narodu. Nie będę ułatwiał im zadania – to powinna być szczera i płynąca z serca refleksja – ale kilka spraw zasygnalizuję.

1. Zgoda na budowanie państwa po roku 1989 na półprawdach. Kto ma wątpliwości co do tego, niech obejrzy w Internecie film Jerzego Zalewskiego „Oszołom” o Michale Falzmannie, inspektorze Najwyższej Izby Kontroli, który zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, badając aferę FOZZ.

2. Mariaż z hierarchią katolicką i lansowanie polityków obnoszących się ze swoim katolicyzmem, podczas gdy życie ich było pełne moralnej zgnilizny (Marcinkiewicz, Goryszewski, Chrzanowski, Giertych itp.).

3. Bezkrytyczny stosunek do Jana Pawła II nawet w obliczu jego jawnie antynarodowej postawy (np. poparcie Kwaśniewskiego, pojednanie z Ukraińcami bez uznania ich zbrodni, hasło „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”, propaganda przeciw karze śmierci).

4. Beztroski stosunek do wrogów narodu i bezpodstawna wiara w swoje możliwości – brak lustracji, brak ujawnienia aneksu do raportu na temat WSI, politykierstwo zamiast budowania silnego zaplecza społecznego, wiara w etatyzm i publiczną telewizję. Nie ma społeczeństwa obywatelskiego, nie ma prawicowych mediów prywatnych (z wyjątkiem mediów ks. Rydzyka, ale to nie jest zasługą polityków).

5. Cicha zgoda na pauperyzację narodu. Prawica narodowa nie zrozumiała do dziś reguł ekonomii i kapitalistycznej moralności. Nie doprowadziła skutecznie do reprywatyzacji (z wyjątkiem majątku kościelnego i po części żydowskiego) i nie wypracowała wspólnego stanowiska na temat łupieżczych podatków i ubezpieczeń społecznych.

Dlaczego naród, widząc tyle grzechów i zaniedbań polityków z obozu narodowego, ma im powszechnie ufać? Więcej, dlaczego Polakom ma zależeć na państwie, w którym złodziej i krętacz pnie się w górę, a człowiek uczciwy coraz niżej ugina się pod urzędniczym butem?

II. Drogi komunikacji

Mickiewicz, kończąc „Pana Tadeusza”, wyraził marzenie, by jego słowa trafiły pod strzechy.

O, gdybym kiedy dożył tej pociechy,
Żeby te księgi zbłądziły pod strzechy,
Żeby wieśniaczki, kręcąc kołowrotki, (…)
Gdyby też wzięły na koniec do ręki
Te księgi, proste jako ich piosenki!

Tak za dni moich, przy wiejskiej zabawie,
Czytano nieraz pod lipą na trawie
Pieśń o Justynie, powieść o Wiesławie.
A przy stoliku drzemiący pan włodarz
Albo ekonom, lub nawet gospodarz,
Nie bronił czytać i sam słuchać raczył,
I młodszym rzeczy trudniejsze tłumaczył,
Pan Tadeusz, Epilog

I dziś uderza aktualność tego przekazu! Sukces narodowy osiągniemy tylko wtedy, gdy elity znajdą skuteczne metody docierania do prostych ludzi, gdy znajdą sposoby zainteresowania ich sprawami trudnymi i ważnymi, ale wyłożonymi w prostych słowach. Do tego konieczne są narodowe media prywatne, ale też i całe zastępy lokalnych przywódców, którzy młodszym rzeczy trudniejsze wytłumaczą. Nie chodzi o mało wiarygodnych i żyjących w innym świecie politycznych aparatczyków, którzy zabiegają tylko o autopromocję, sondaże i dostęp do państwowego (unijnego) koryta. Tu ujawniają się największe grzechy PiS-u. Pomimo posiadania potężnych pieniędzy z budżetu na funkcjonowanie partii, politycy obozu Kaczyńskiego nie zainwestowali ich w budowę niezależnych mediów. Po wyrzuceniu wszystkich prawicowych dziennikarzy z telewizji publicznej mamy praktyczny szlaban na medialny kontakt z narodem! Partyjne struktury i lokalni baronowie skutecznie zmarnowali społeczny entuzjazm po 10 kwietnia i od lat blokują dopływ „świeżej krwi” do partyjnych szeregów. Na prowincji nie ma dziś po stronie narodowej prawie żadnych znanych postaci większego formatu, nie ma pomysłu na zainteresowanie młodzieży – jest tylko kolaborujący z PO i SLD aparat składający się z BMW – Biernych, Miernych, ale Wiernych (a i to nie do końca, co pokazała szopka z PJN). Jeśli Kaczyński pilnie nie rozwiąże tego problemu, o przebudzeniu narodu może tylko ładnie mówić.

W Polsce mamy ogromnie rozbudowane i dobrze zorganizowane partie: rosyjską i niemiecką. Nie tylko w znaczeniu czysto partyjnej struktury, ale w znaczeniu połączenia wielu środowisk i osób wpływowych – artystów, naukowców, duchownych, dziennikarzy, mediów oraz zastępów klakierów mniejszego płazu. Kiedy wreszcie powstanie tak rozumiana partia polska?


III. Przesłanie
Mając już kanały komunikacyjnie i zastępy ochotników do pracy u podstaw, potrzeba jeszcze dalekosiężnej wizji. Katastrofa smoleńska, jak to już pisałem kilka dni po niej, stała się czymś w rodzaju mitu założycielskiego IV RP – osią, wokół której skupiły się świadome siły narodu. To będzie się rozwijać. Szczególna zasługa w tym dziele przypada „Gazecie Polskiej” i jej klubom. Ale to nie wystarczy do zbudowania nowej Polski i trwałego przebudzenia narodu. Tu trzeba wizji większej i szerszej. Tu trzeba wizji państwa atrakcyjnego dla przeciętnego zjadacza chleba. W sercach zwykłych obywateli musi znowu narodzić się tęsknota do sprawiedliwego i bogatego państwa. Na tę wizję wciąż czekamy. Dziś tylko Jarosław Kaczyński ma realne możliwości skupienia wokół siebie elit narodu, by taką wizję wypracować.

Przebudzenie jest możliwe, ale nie nastąpi ono, jeśli wcześniej elity narodu nie wykonają należnej im pracy.
Czas płynie, a może już i upłynął…